Popreclowe pytania

Piątek. Dzień precli. Kupiłem trzy: Szpinak na Wypasie, Grecki i z czekoladą. Pięć minut—i po preclach. Napełniwszy żołądek sokiem, opieram się na krześle i rozglądam się po biurze. Wszyscy bezsensownie wpatrują się w ekrany. Ciekawy jestem, co zmusza ich do chodzenia do pracy? Codzienne przebywanie osiem godzin przed komputerem, rozstrajanie nerwów, upośledzanie wzroku i postawy? Co jest takiego pociągającego w tym, żeby być wykolejonym dodatkiem maszyny?

Pieniądze? Ale czy pieniądze są wystarczającym powodem, żeby tak roztrwaniać swoje najlepsze lata? Jeśli każdy z nich wygra jutro miliard, czy staną się tymi, kimi chcą się stać? Czy pieniądze są tylko wygodną wymówką? Przecież pieniędzy zawsze brakuje! A jak być tym kim chcesz bez pieniędzy? Czy otrzymane 10–314932 milisekundy kosmicznego czasu (znane także jako średnie statystyczne ludzkie życie) jest warte tego, żeby spędzać je na wymówce?

Zgadzam się, że wymówka jest wygodna. Ona jest jak matczyne łono, w którym jest ciepło i bezpiecznie. Ale kiedyś trzeba się urodzić! Ona jest jak marchew przed nosem osła, która daje iluzoryczny cel. Jednak nie można wiecznie być osłem! Ona jest również pokrywą włazu kanałowego, szczelnie przykrywającego system rur, ścieków i rezerwuarów, których jedyną funkcją jest odprowadzenie strachu. W małych, ledwie wyczuwalnych ilościach.

Ale co jest takiego strasznego w byciu kim chcesz? Czyż nie jest to najlepsze na świecie uczucie—uczucie samorealizacji? 

Co mnie samego tutaj trzyma? Oczywiście—pieniądze. Pieniądze to wszystko! Przecież bez nich nie kupisz ani jednego precla, a życie bez precli to nie życie!

Jak pisałem scenariusz

Kasia przychodzi do biura. Koniec.

Dobrze. Ale nudno.

Mateusz dzwoni do Kasi i prosi ją by kupiła jajka. Kasia kupuje jajka i przynosi je do biura. Koniec.

Brakuje nam konfliktu.

Mateusz dzwoni do Kasi i prosi ją by kupiła jajka. W Biedronce przed półką z jajkami stoi goły bezdomny i zagradza jej drogę. Kasia odpycha go, kupuje jajka i przynosi je Mateuszowi do biura. Koniec.

Mamy konflikt. Jednak czemu ona dotyka gołego bezdomnego?

Mateusz dzwoni do Kasi i prosi ją by kupiła jajka. W Biedronce przed półką z jajkami stoi goły bezdomny i zagradza jej drogę. Ona jest prawie gotowa odwrócić się i odejść, ale nie robi tego, ponieważ ona potajemnie kocha Mateusza i zrobi wszystko żeby go zadowolić. Kasia zbiera się w sobie, odpycha bezdomnego na bok, kupuje jajka i przynosi je Mateuszowi do biura. Koniec.

Czegoś nam brakuje.

Filip dzwoni do Kasi i prosi ją by kupiła jajka. Kasia mówi, że nie może mu kupić jajek, ponieważ nie jest jej to po drodze i w ogóle jest spóźniona. Filip mówi, że jajka nie są dla niego, ale dla Mateusza, który ma urodziny. Chcą zrobić niespodziankę i upiec mu tort, ale nie mają jajek do kremu. Kasia od razu zgadza się. Filip zauważa, jak szybko Kasia zmienia swoją decyzję i to go boli, ale on nie daje tego po sobie poznać. W Biedronce przed półką z jajkami stoi goły bezdomny i zagradza Kasi drogę. Ona śmiało odpycha go na bok, kupuje jajka i przynosi je Filipowi do biura. Koniec.

Nie, nie chcę z tego robić trójkąta.

Mateusz dzwoni do Kasi. Chce ją zaprosić do kina, ale w ostatnim momencie tchórzy i nie może wymyślić nic lepszego niż poprosić ją by kupiła jajka. W Biedronce przed półką z jajkami stoi goły bezdomny i zagradza Kasi drogę. Kasia wpada w furię. Nie dość, że ten idiota Mateusz nijak nie potrafi zaprosić jej do kina, to jeszcze ten goły bezdomny. W furii krzyczy na niego tak głośno, że bezdomny z podkulonym ogonem odchodzi. Ona kupuje jajka i myśli “To ostatni raz kiedy robię coś dla tego idioty. Naprawdę, ileż można? Maluję się codziennie, nie jem po szóstej, żeby być fit, kręcę tyłkiem przed jego nosem, a on nawet raz nie zaprosił mnie do kina.” Kasia przynosi jajka Mateuszowi do biura. Koniec.

Hmmm. A może by tak —

Mateusz dzwoni do Kasi, ale długo nie może wymówić ani jednego słowa. On chce ją zaprosić do kina, ale w ostatnim momencie tchórzy i nie może wymyślić nic lepszego niż poprosić ją by kupiła jajka. Kasia sfrustrowana wzdycha i już ma się rozłączać, kiedy Mateusz szybko i nerwowo pyta ją czy chce pójść z nim do kina. Kasi z zaskoczenia zapiera dech w piersiach i nie wierząc w swoje szczęście zgadza się. W Biedronce przed półką z jajkami stoi goły bezdomny i zagradza jej drogę. Ale jej wszystko jedno, bo przecież idze z Mateuszem do kina. Będąc w euforii, oddaje swoje palto bezdomnemu i daje mu trochę pieniędzy. Kupuje jajka i przynosi je Mateuszowi do biura.

Nie, nie możno tu skończyć.

Kasia daje jajka Mateuszowi. Mateusz bierze jajka i wpada w furię: jajka są brązowe, a on je tylko białe. Mateusz rzuca jajkami o podłogę, nazywa ją głupią i głośno na całe biuro oświadcza, że nie może uwierzyć, że chciał pójść z nią do kina. Kasia stoi jak zamurowana i nie może wymówić ani jednego słowa. Kamera robi nagłe zbliżenie na jej bladą twarz. Kasia ślepo patrzy na coś. Kamera idzie za jej spojrzeniem i zatrzymuje się na rozbitych jajkach – symbolu jej rozbitych marzeń. KONIEC!

Przesadziłem?

Kasia daje jajka Mateuszowi. Mateusz bierze jajka i wpada w furię: jajka są brązowe, a on je tylko białe. On patrzy dziko na Kasię. Widząc jednak jak Kasia się do niego uśmiecha, furia natychmiast go opuszcza. Spływa na niego błogie ciepło. Idzie do kuchni i przygotowuje omlet w mikrofali. To prawda, omlet z białych jajek byłby smaczniejszy, ale Mateuszowi wszystko jedno. Jego myśli są gdzieś daleko. Krążą po sali kinowej, gdzie Kasia siedzi obok niego, emanując zapachem perfum i papierosów. Kamera robi zbliżenie na jego oczy – są pełne szczęścia. Koniec.

Tak jest dużo lepiej. Wszyscy pokochają ten scenariusz, ponieważ wszyscy kochają… jajki.